#
keep focus
interviews

Będzie tylko holistyczne techno – wideo, jako jedyna forma medytacji


opublikowano w: K. Jurecki – Poszukiwanie sensu fotografii. Rozmowy o sztuce, 2007
 

[K.J] Jesteś z wykształcenia filmoznawcą po UŁ. Z jakich powodów zostałeś artystą i animatorem zdarzeń wideo? Od którego momentu, filmu czujesz się dojrzałym twórcą?

[M.B] Jako artysta tworzący w świecie nowych mediów mogę powiedzieć, że dojrzałość to kryterium nie do końca oddające sedno. Liczy się dla mnie tylko tożsamość otwarta, stały rozwój – transgresja; lub transcendencja jeśli nie pojmujemy Boga jako bytu określonego jakimikolwiek ramami. Nie wierzę też w drogę artystycznego rozwoju, który jest uformowany w postaci łatwych do przyswojenia estetycznych klocków, artefaktów, które umożliwiają krytykom proste włożenie twórcy w szufladkę, sklasyfikowanie i odstawienie na półkę w takiej zamkniętej narracji. Dojrzałość artystyczną natomiast można rozumieć inaczej, w kontekście gotowości do tworzenia rzeczy o uniwersalnej, a nie tylko personalnej wartości. Ta była w moim przypadku wynikiem fascynacji filmem jako maszynerią widzenia i równoczesnej edukacji – która była stale reinterpretowana przez moje metafizyczne i religijne widzenie świata, oraz początkowe zaangażowanie w sprawy społeczno-polityczne… W zasadzie od początku tworzyłem prace raczej dojrzałe, ale może dlatego, że kiedy kupiłem pierwszą kamerę, miałem już za sobą mniej dojrzałe doświadczenia animacji komputerowej iinteraktywności [flash], twórczości literackiej [word], muzycznej [fast tracker, oraz zwykła perkusja]… a przede wszystkim edukację związaną z teoriami filmu. Chociaż zdarzały mi się pomyłki i z latami wyłaniały się różne tendencje i zainteresowania. Mam mentalność ogrodnika, który sieje i czekając aż coś da owoc, zajmuje się innym ogródkiem znów siejąc. Nie siedzę i nie patrzę jak rośnie. Owoce różnych drzew dojrzewają w moim umyśle same z czasem. Jedne tendencje biorą górę nad innymi, bo grunt mają lepszy… i tak też pierwszy etap był próbą mierzenia się z monolitem narracji dokumentalnej, rozwijałem formułę dokumentu odchodząc od narracji werbalnej i w tym świetle anty-literackości należałoby widzieć moje pierwsze found footage… Estetycznie dojrzałość chybaosiągnąłem niedawno, bo też niedawno zainteresowałem się efektem estetyzacji obrazu. Od estetyzacji odszedłem w zasadzie na tym samym etapie na którym odszedłem od stosowania słowa. Teraz powstały takie prace takie jak INFLUENCE, które pozwalają widzowi kontemplować obraz, wnikać w jego znaczenie i konstruować wielopiętrowy dialog między poszczególnymi częściami, poszczególnymi obrazami. W mojej twórczości jest wiele tendencji i ścieżek które należałoby rozważać i które zapewne będzie się rozważać, przy innych okazjach. Dziś mówimy najczęściej o mistycyzmie i mediach.

Jacy twórcy i teoretycy w zakresie wideo są Ci bliscy, czy wideo widać linię rozwojową czy też służenie i wchodzące w mariaże artystyczne z silniejszymi mediami: malarstwem, filmem eksperymentalnym (zwłaszcza lata 70.), a obecnie Internatem? Czy ksiązka Lva Manovicza Język nowych mediów daje wskazówki jakiej szukać teorii?

Manovich stworzył chyba najbardziej komplementarną wizję teorii nowych mediów. Opiera się ona nadwóch filarach – pierwszym jest ekran, obraz i tu widzę rolę wideo jako języka nowych mediów,języka komunikacji. Drugą jest baza danych. Pisałem więcej o tym w swojej pracy PODMIOT CIAŁO TOŻSAMOŚĆ – WSTĘP DO ANTROPOLOGII CBERKULTURY. W obrazach nowych mediówporuszamy się jednak w płaszczyźnie meta-informacji i hipertekstu, mise en page. W nowychmediach przejście od hipertekstu do klasycznej struktury informacji dominującej medium jest jedynie pewną opcją. Może dla tego moje filmy lepiej ogląda mi się w programie do montażu niż namonitorze, a doświadczenie ekranu i projekcji to jakby trzeci film. Youtube natomiast to baza danych, układająca metadane, póki co kiepsko powiązane z obrazem, w struktury aktualizujące się pod wpływem aktualizacji bazy danych analizującej szereg czynników, a sam portal prezentuje się naekranie w formie graficznej wyjątkowo skromnie, ale podobnie jak google, jest w istocie zalążkiem nowej inteligencji, podmiotem złożonym z wielopłaszczyznowych multipodmiotowych operacji nabazach danych. Przetwarzanie metadanych daje możliwość eksperymentowania z układaniemobrazów w ciągi, podobne do tych jakie tworzę podczas każdego pokazu – jednak problem polega natym, że  mój umysł operuje nieporównywalnie większą ilością danych na temat każdego filmu niż ilość metadanych związanych z filmem którymi operuje YouTube. Stąd tak kiepskie rezultaty. Jednak to początek drogi. Współczesny człowiek myśli o sobie jako o bazie danych – ile razy w ciągu życia zmieniamy narrację na swój temat korzystając z danych i układamy je w różne CV? Rozwijamy sięwielopłaszczyznowo aby być w gotowości na rewolucję która będzie kazała nam redefiniować nasze życie. Jednak kiedy ja mówię o roli wideo jako języka nowych mediów, mówię o czymś innym. Mówię o tym, że jeszcze dziś łatwiej nam wyrażać myśli komponując słowa, a już niebawem możemy łatwiej wyrażać się za pomocą kompozycji obrazów, gdyż nasze życie w większym stopniu niż kiedykolwiek opiera się na multimedialnych doznaniach, których słowa nie ujmą. Historia kina eksperymentalnego w zasadzie cała jest wspaniałą fascynującą mnie opowieścią w której szczególnie cenię Lena Lye – szczególnie ostatnie filmy skrobane na naświetlonej taśmie… Cenię A. Pelechiana, S. Paradżanowa, Jonasa Mekasa, M. Derren… ale nie chcę wymieniać więcej nazwisk bo miałbym uzasadnione pretensje do siebie raczej nie wymieniając kogoś. Może w tej materii jestem wciąż na etapie fascynacji a nie selekcji.

Jesteś podobnie jak ja przeciwnikiem koncepcji wideomalarstwa i po wystawie w Bielsku-Białej widać, że chyba tylko my przedstawiliśmy zastrzeżenia? Ja w Arteonie” (nr 5 2007) Tyna stronie www Galerii Szarej w Cieszynie. W iluś recenzjach i to znanych krytyków ze zdumieniem czytałem peany! A przeczcież jest to koncepcja z początku XX wieku, z czasów Bauhausu i nie służy zrozumienia czym może być wideo?

Czemu przyjęto wystawę taką owacją? Wszyscy lubimy melodie które znamy, szczególnie poparte nazwiskami. Nie jestem zwolennikiem podziałów i frakcji w świecie sztuki, ale uważam, że to cofanie nas w epokę pre-malewiczowską. A to szczególnie dla mnie dramatyczne ponieważ na terytorium sztuki znalazłem się poprzez film eksperymentalny, a wcześniej prozę poetycką. To wydarzenie było poparte autorytetami, którym niby głupio się sprzeciwiać mimo, że sam problem jest ujęty pod prąd czasu – w stronę rynku sztuki i jej użytkowej postaci, a nie filozofii sztuki która dominuje dzisiejszą ijutrzejszą twórczość konceptualną i post-konceptualną. Jestem przeciw takiemu formułowaniu problemu i nawet jeśli dobrane prace pozornie przeczą takim tendencjom i odwołują się do doświadczeń filmu strukturalnego, konceptualizmu, czy poszukiwań podstawowych właściwości medium jakim jest wideo sądzę, że to bardzo zły szyld. W kontekście malarstwa to wszystko traci sens. Kiedy słyszę o wideomalarstwie przypomina mi się zasłyszana od pewnego artysty metafora kamery jako pędzla. Wideo podobnie jak malarstwo opiera się na płaszczyźnie, jednak szczególnie w kontekście wejścia multimedialnej struktury wideo w hipermedialną strukturę cybernetycznego układu odniesień i baz danych, to dramatyczne dla intelektu posunięcie, które może nas znów zatopić na romantycznych obrazkach, snujących się leniwie pół-fotografiach. Semantyka wideo jestdiametralnie inna niż semantyka fotografii! Kiedy mówimy o semantyce obrazu najłatwiej nam sięmówi o fotografii, jednak film inaczej buduje znaczenia, gdyż jego materią jest czas i światło a nie przestrzeń otoczona ramami i farba. Może więc podziały są potrzebne aby ratować sztukę przed obojętnością, przed przyjmowaniem każdej takiej wystawy jako dobrej okazji do lansu? Powinniśmy je wykorzystać jako mechanizm polaryzacji przyciągający uwagę publiczności i doprowadzający do debaty. Ostatnio czytałem w Puzdrze tekścik, dosłownie kilka zdań zafascynowanego jakimś teledyskiem Zalibarka, który krytykował polskie wideo [domyślam się że mogło chodzić o mnie] za brak kultu estetyzmu i nadmierne podpieranie się teoriami – podpisał się jako WZROKOWY HEDONISTA – to właśnie moim zdaniem konsekwencje wideomalarstwa.

Jakie jakości/wartości powinny być artykułowane przez artystą w ponowoczesnym czasie? Czy jest to dla Ciebie istotna sprawa?

Wartości są chyba stałe, ale rozwijają się ich formy. Świat społeczeństw informatycznych nie różnisię pod tym względem od świata biblijnego. Dziś tzw. “ucisk konieczny”, polegający na tym, że zawsze są silniejsi i słabsi, sprytniejsi i mniej sprytni…. czyli tzw. mniejsze zło jest obecne chyba w naszym życiu w mniejszym stopniu niż 2000 lat temu. Przynajmniej w skali Europy.Dziś nadal jemy mięso, wykorzystujemy słabszych i mniej rozgarniętych, staramy się rosnąć w siłę kosztem innych – chociaż nauczyliśmy się robić to subtelniej. Wartości są dla mnie tym, co kieruje nas ku takim przemianom. Tu jestem raczej konserwatystą. Uważam, że problem tkwi w ich umiejętnym rozpoznawaniu w materii z którą się spotykamy. Biblia doskonale się aktualizuje w zmieniającym sięświecie i przemawia do ludzi na nowo, nowym językiem starych słów… Cała historia, a w niej i moja twórczość jest pisaniem jakiegoś prywatnego ciągu dalszego zmagań człowieka, które jak sięokazuje uzyskuje wymiar uniwersalny. Spotykam czasem ludzi którzy czują podobnie i towarzyszą im podobne refleksje, dylematy związane z funkcjonowaniem w przestrzeni medialnej, która stwarza własny dyskurs, który nie przystaje do naszego tu. Zwłaszcza takie filmy jak MEMORY, BÓL, PASJA… są często dyskutowane ze względu właśnie na kontrast odwiecznych wartości z nową sytuacją medialną. BÓL rozważając kulturotwórczą funkcję bólu, oraz jego okiełznania przez podmiot stanowi niemal historiozoficzny i metafizyczny traktat. Natomiast Biblia w swojej metaforycznej wymowie, ustala pewne wartości, ale ta metaforyczna płaszczyzna to przecież pierwowzór bazy danych, którą czytamy fragmentami, aktualizując jej strukturę wciąż na nowo, bez konieczności stosowania linearności, odczytywana jest wyrywkami przy okazji świąt, rozważana metaforycznie – to też hermeneutyka pisma. Chociaż z wartościami trzeba ostrożnie – parafrazując Kochanowskiego: “wartości u głupiego jako miecz / taki sobie i innym smrodzi”.

W jaki sposób twórca wideo ma być socjologiem, antropologiem czy dziennikarzem badającym świadomość historyczną, aby odwołać się do filmów Artura Żmijewskiego, w których nie jest ważna świadomość filmowa tylko specyficznie operowanie rozmową ikontekstem historycznym odwołującym się do bolesnych wspomnień? Czy to ważny element najnowszego wideo, czy nie?

Żmijewski sam siebie wykluczył z obszaru wideo – nie polemizuję już z nim i zyskałem do niego gigantyczny szacunek, jako dla artysty filmowca-dokumentalisty, gdyż był jedynym twórcą który po moich krytykach [wysyłanych między innymi do niego na e-mail, więc mniemam, że czytał] przyznał, że problematyka wideo jest mu obca… i jednak odnalazł się w lepszej formule. Oglądałem jego pracena Jutro Filmu w 2003 roku [uczestniczyłem wtedy w selekcji prac na ten historyczny festiwal kina off] i tam zrobiły powiem szczerze na mnie olbrzymie wrażenie, ale wśród innych prac wideo są kiepskie, bo nie operują formą. Nie jest to film eksperymentalny, ani wideo w moim rozumieniu – jego najwyraźniej też.

Z drugiej strony mamy postawę takich twórców, jak Katarzyna Kozyra czy Łódź Kaliska (Buty), Piotr Uklański, którzy bawią się teatr, operę, film fabularny czy western, przekraczając i badając swe kompetencje twórcze oraz poszerzając granice wolności artystycznej, które stały się tak otwarte, że nie są żadną transgresją i chyba nie prowadzą do nikąd?! Szczególnie zagubiona wydaje się być Kozyra.

Nie chcę aż tak generalizować. Jest w tym przesada – w wideo jest miejsce nie tylko dla teatru, malarstwa, kabaretu i fabuły. Jednak chodzi o kontekst, proporcje i inne subtelne różnice między dokumentacją działań artystycznych a samymi działaniami artystycznymi z twórczym użyciemwideo. Mamy gotowe pojęcia na określanie produkcji filmowej, ale sztuka ma płynne granice. Nie można mówić o sztuce wideo kiedy wniesiemy kamerę do teatru, ale… Kozyra to jedyna artystka, przedstawicielka Polski, dostrzeżona przez M. Rusha we wspaniałym albumie VIDEO ART! Jest w tym coś, chociaż oczywiście można znaleźć publikacje w których znajdziemy tylko Bruszewskiego, tylko Waśkę, lub Robakowskiego, może niebawem tylko Sasnala… Czułbym się zwyczajnie głupio oceniając innych twórców ze swojej perspektywy metodologicznej i wycofuję się z takich dyskusji Chociaż mam kilka nazwisk “mistrzów wideo” które cisną mi się na usta. Pisuję czasem o wideoogólnie – widząc konieczność zmian, przeniesienia środka ciężkości krytyki i analizy, uwypuklenia problemów, ale nie chcę kopać po kostkach ludzi którzy idą sprawnie innymi drogami! Praca nad pozycją w świecie sztuki jest zbyt ciężka by sobie wzajemnie przeszkadzać. Opozycja artystyczna musi mieć swoją klasę, by nie przerodzić się w sejm.

Czy obserwujesz wideo feministyczne, które operuje inną formą i innymi problemami. Czy są dla Ciebie nowe jakości, mogące być nową formą dla przyszłych pokoleń? Np. Pipilotti Rist, Marina Abramovic, a u nas Natalia LL pokazały ważne aspekty, dla tych którzy pragną podążać tą ścieżką?

Pisujemy do siebie z Alicja Żebrowską, łączą mnie serdeczne stosunki z Dagmarą Rode… Ogólnie powiem, że jestem przykładem nowego mężczyzny, który ocalał przed zniewieścieniem, a jednocześnie nie wpada w konflikty z feministkami bo daleki jest od kultury patriarchalnej. Może dlatego, że wychowywałem się bez ojca, z silnym kultem babci jako ”matki rodu”. Pipilotti Rist jestjedną z moich ulubionych artystek, uwielbiam jej problematykę, wyczucie erotyki, doskonałą izwiewną, dziewczęcą aurę niszczącą szyby w samochodach jako symbolach męskiego ego. Abramovic lubię nieco mniej, przez jej formułę dydaktyczną, chociaż lubię jej stare performance. Natalia LL to artystka jednaj pracy – monumentalnego fundamentu polskiego wideo, przynajmniej naskalę SZTUKA TO POTĘGA. Ciężko pewnie z tym żyć, ale żywię ogromny szacunek dla jej SZTUKI KONSUMPCYJNEJ. Na zakończenie powiem, że myślę o cyklu edukacyjnym związanym ze sztuką kobiecego wideo, gdzie na pewno nie zabraknie również innych artystek.

Porozmawiajmy trochę o fotografii? Jak ją rozumiesz i czy jest ona dla Ciebie? W jakich filmach uszyłeś fotografii i do jakich celów się ona doprowadziła?

Fotografii używałem w zasadzie w każdym filmie, bo film to 25 fotografii na sekundę… Ma w sobie coś pociągającego ale  – może będę heretykiem – jako medium czysta fotografia nie oczarowała mnie, podobnie jak malarstwo. Może dla tego, że z fotografią związany byłem od dziecka, miałem bardzo dużo zdjęć, bo robił je mój ojciec. Nie była to fotografia artystyczna ale miał świetne oko. Rozumiem fotografię, ale chyba nie czuję – ona jest zimna, zabija, daje poczucie władzy nad materią fotografowaną, dlatego wolę eksperymenty ze strukturą i materią fotograficzną, które potrafią mi dać radość obcowania, inaczej niż konkretne zdjęcia. Nie lubię piktorializmu ani tym bardziej realizmu w fotografii bo jest dla mnie nudny, a rozpływanie się nad oświetleniem i megapixelami mnie brzydzi. Fotografii zaczerpniętej z internetu używałem w pracach MEMORY, AV, PASJA i tam większe znaczenie miał internet niż fotografia… Fotografia, nawet ta cyfrowa, rości sobie prawo do prawdy, do poznania i naukowości – wideo jest pod tym względem inne. Daje poczucie życia. Fotografia jesttotalitarna.

Czy wideo, a wcześniej film nie jest ożywioną” fotografią? Które medium w sensie kulturowym i artystycznym jest silniejsze? W znaczeniu obecności na ważnych imprezach irynku sztuki? Są w bliskim kontakcie od lat 70., ale są inne, to oczywiste.

Fotografia wygrywa bo jest totalitarna, jest silniejsza, wiesza się ją na ścianach jak malarstwo iotacza ją aura “prawdy”. Dlatego jest obrzydliwie fetyszystyczna, a przy tym łatwa w ekspozycji ijeszcze można mieć na swój użytek oryginał – negatyw… Ale nadejdzie czas, kiedy masło opakowane będzie ekranem i ruchomym obrazem. Fotografia ma swoje związki zawodowe… Ja uważam, że podobnie jak bezzasadne jest porównywanie malarstwa do wideo, tak nie należy porównywać fotografii, która ma jedynie semantykę płaszczyzny, a nie czasu… Całe szczęście rewolucję przygotował nam internet i tu wszystko staje na głowie!

Czy wideo poda się technologizacji i straci realność ze światem rzeczywistym będąc grafiką komputerową, czy będzie zmierzać do form paradokumentalnych lub parareligijnych (Bill Viola). Jak widzisz przyszłość? Kiedy technologia staje się zagrożeniem dla artysty, a do jakiego momentu jest sprzymierzeńcem?

Mówimy o przyszłości? Już dziś roztapiają się klasyczne granice maszyny i podmiotu – od dość dawna nie może być mowy o autorstwie w sztuce – szczególnie sztuce mediów. Czy ja jestem autorem, czy ten kto stworzył narzędzia, które dają niekiedy 90% efektu? Technologia staje sięczymś, czego sobie jeszcze nie wyobrażamy. Wideo odzwierciedla te przemiany chociażby wtedy, gdy współczesne cyfrowe wideo próbuje imitować film strukturalny. Nie można powiedzieć inaczej, gdyż cyfrowe wideo nie potrafi niczego więcej – jedynie imituje. Cyfrowe wideo jest imitacją innychmediów z założenia. Cyfryzacja i współczynniki kompresji mają imitować obraz filmowy. Nie zdążają do odkrywania własnego “efektu”, bo nie może być mowy o właściwościach medium cyfrowego, może poza pikselizacją, która jako efekt jest również imitacją niższej rozdzielczości obrazu. Algorytmy przetwarzające obraz są konstruowane z zamiarem osiągnięciami efektu, który najczęściej już był znany, choćby z mediów elektronicznych, analogowych, lub cechuje inne media cyfrowe. Poza tym świat cyfrowy jest pozbawiony wymiaru wartości jednostkowych – są tylko wartości powtarzalne. Przypadek nie istnieje, jest kolejnym algorytmem. W tym świecie podmiot sprowadzony zostaje do funkcji fikcyjnego Pana, władcy, który pozornie może wszystko w obrębie pola działania gry, ale nie może tej gry przekroczyć i w ostateczności traci wolę czynienia czegokolwiek. Sądzę, że w takim świecie wideo jest formą czystej medytacji transcendentalnej, a więc poszukiwaniem podmiotu w rozpadających się przedmiotowych tożsamościach. O ile przekroczymy problemy z jakimi boryka się współczesna gospodarka będzie to nieuniknione. Problem logistyki, a więc dostarczenia realnego przedmiotu zakupionego w świecie gry jestnaczelnym zagadnieniem dla współczesnego świata. Przedmiot wyprodukowany jest przez maszyny, ale maszyny nie są jeszcze w stanie go dostarczyć i spożytkować, przetworzyć. Kiedy to osiągniemy będzie tylko przepływ impulsów, które wyprą pieniądze [te już dziś uległy wirtualizacji] będzie tylko techno-wideo, jako jedyna forma medytacji poszukującej odpowiedzi na pytanie o Ja w rozmaitych doświadczeniach medialnych. Podobnie jak w przypadku literatury, która już dawno zagubiła kontakt z rzeczywistością, a zajmuje się światem fantazmatów i wartości, a więc własnymi wirtualnymi klockami – wszystkiemu jest winna metafora! Cała sztuka się opiera na metaforze i jej natura obecna jest we wszelkich kodach, znakach, symbolach… metafora przenosi znaczenie z jednaj rzeczy na drugą. Wideo i fotografia pozornie mają związek z rzeczywistością, ale nie wspominając o subiektywnym aparacie percepcyjnym, zawsze każdy obraz, bez względu na to czy ruchomy, czy nie, stanowi metaforę – znak, lub symbol. Cóż więc złego, że świat maszyn cyfrowych wytwarza własny system odniesień?

About affective bioart

http://michalbrzezinski.org

Discussion

No comments yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

postvideoart

Top Clicks

  • None

RSS transspecies art

  • An error has occurred; the feed is probably down. Try again later.
%d bloggers like this: