#
keep focus
interviews

Biuletyn Polskiego Towarzystwa Estetycznego %SITENAME


MB, medium, Michał Brzeziński, performance #aseducator, #bybrzezinski, #interviews, #writings tekst opublikowano w: Biuletyn Polskiego Towarzystwa Estetycznego, nr 18 (2) wiosna?lato 2011, Kraków strona 18 – 20
 
Wioletta Kazimierska-Jerzyk: Czy to oczywiste, że jesteś awangardystą? Nie chodzi o to, że nowe media uważa się czasem za dzisiejszą awangardę. Skupiasz klasyczne cechy: śc… admin http://michalbrzezinski.org/education-practice/biuletyn-polskiego-towarzystwa-estetycznego/ #MB, #Medium, #MichałBrzeziński, #Performance tekst opublikowano w: Biuletyn Polskiego Towarzystwa Estetycznego, nr 18 (2) wiosna?lato 2011, Kraków strona 18 – 20

 

Wioletta Kazimierska-Jerzyk: Czy to oczywiste, że jesteś awangardystą? Nie chodzi o to, że nowe media uważa się czasem za dzisiejszą awangardę. Skupiasz klasyczne cechy: ści-
śle łączysz refleksję z praktyką, posługujesz się manifestem, mówisz o postawie i odpowiedzialności artysty (etos awangardysty?), podkreślasz konsekwentność działań, podważasz
rolę estetyki, celujesz z pozycji antysztuki (nie zachwycać a stymulować), podważasz stare i kreujesz własne instytucje związane ze sztuką (projekty kuratorskie, Galeria NT),
masz poczucie nowatorstwa, jesteś przekonany o roli społecznej sztuki. No i te romanse z różnymi gatunkami sztuk… Jak Kantor: z malarstwem żyliśmy w wolnym związku… Czujesz się awangardystą?

Michał Brzeziński: Awangarda jest dla mnie problematyczna przede wszystkim ze względu na lewicowe i rewolucyjne konotacje. Wszelkie opcje polityczne i media są sterowane wolą korporacji, dlatego dochodzi do utrwalenia status-quo. Lewica wspomaga te działania, wspierając walkę z tradycyjnym systemem wartości oraz podważa narzędzia walki o prawa ludzi. Lewica nie interesuje się przy tym podstawowymi problemami egzystencji osób wykluczonych, należących jednocześnie do społecznych większości, co kreuje społeczne poparcie takim zjawiskom jak Radio Maryja, które np. nie zgadzają się na mechanizmy regulacji populacji (co miałoby być uproszczoną receptą lewicy na wszelkie problemy świata). Pomoc kościoła jest silnie obecna tam, gdzie żadna państwowa opieka społeczna nie dociera i gdzie nie zaglądają działacze lewicowych partii. Lewica zajmuje się wciąż mniejszościami. Ja, tworząc język obrazów, prowadząc warsztaty, chcę edukować i wzmacniać świadomość politycznych manipulacji medialnych i świadomie często działam właśnie w tych pomijanych przez lewicę nizinach ? staram się dawać ludziom inną perspektywę niż narodowo-socjalistyczną. Problemy równouprawnienia,  homoseksualizmu, antysemityzmu, ksenofobii, globalnego ocieplenia to sprawy realne, ale wolę je rozwiązywać na gruncie odniesień kulturowych, a walkę z kościołem uważam za szkodliwy temat zastępczy. Chodzi o to, że jeśli lewicowa awangarda walcząc o prawa jakkolwiek rozumianych wykluczonych wciąż mówi o prawach, a więc wartościach, to powinna mieć świadomość, że wywodzą się one z pnia religijnego. Ja staram się pamiętać o tym źródle. Mało tego ? czuję się mistykiem! (śmiech). Co wyklucza mnie z szeregów artystów postępowych. Stąd moje zdystansowane podejście do bieżących spraw społecznych, a zwłaszcza do polityki. Nawet mówiąc o tak drażliwych kwestiach jak sytuacja Izraelsko-Palestyńska w I am not a painter of prison walls (Izrael 2008), zachowuję perspektywę trzeciej osoby, nieuwikłanej w konflikt, która widzi w tym sytuację estetyczną i poprzez to może pomagać wszystkim stronom w wydobyciu się z okopów indoktrynacji. Wiele osób pracuje nad wciągnięciem nas w spektakle polityczne ? a ja staram się dawać narzędzia do odzyskania egzystencjalnej wolności. Energię politycznego zaangażowania, którą ukazuję w filmie traktuję jak libido, na którym odbywa się gra o wolność jednostki. Im większe napięcie, tym większa szansa na przełamanie u odbiorcy impasu psychicznego, w którym na co dzień wegetujemy. Ta strategia znalazła zastosowanie po raz pierwszy w filmie Warszawa 2003 (2003). Natomiast w pracy Moje wybory (2006) odwołuję się do Levinasa, który mówi, że w twarzy drugiego człowieka objawia się jedyne dostępne człowiekowi oblicze Boga. Zrobiłem film z twarzami polityków, które okazują się rewersem tej samej karty ? filmowi towarzyszy moje autentyczne dramatyczne pytanie o to, jak mam odnaleźć Boga w tych twarzach. Chociaż, oczywiście na pułapie bardzo podstawowym, jest to klasyczna ironia. Mówiąc szczerze: owszem, czuję się awangardystą, ale inaczej pojmuję jego rolę niż np. Artur Żmijewski, który wpisuje się w społeczne zapotrzebowanie na wieszcza lewicy. Czuję też, że awangarda to przykład postawy z poprzedniej epoki, ale jednocześnie nie potrafię być w sztuce i nie prowokować sytuacji dialogu bez aktywnego udziału drugiego człowieka. No i straszne dla mnie jest to dzisiejsze zobojętnienie, milczenie, łykanie wszystkiego na zasadzie: ?podoba się?, ?ciekawe?. To sprowadza działania artysty jedynie do rangi gadżetu, w najlepszym razie traktuje się go jak wyszukiwacza nowych perspektyw, ale nikt nie liczy się już z jego zdaniem. Nie ważne, co powie, ważne że broni jakiegoś punktu widzenia. Jest wtedy przykładem na coś. Ale w taką postawę się nie wnika. Reasumując, ciekawi mnie czy w tej nowej epoce, którą nazwałbym roboczo epoką komiksu i dizajnu, mogę istnieć ciągnąc za sobą taki
ogon modernistyczny, a nawet mistyczny.

WK-J: Fakt, przeciw zaangażowaniu sztuki jest wiele argumentów. Równie wiele społeczeństwo mogłoby mieć przeciw tzw. zaangażowanej sztuce, gdyż nie respektuje istnienia różnych dystansów społecznych i nerwowo ?szarpie? widza. Ten wyraźnie potrzebuje pomocy, edukacji. Do kogo adresowałeś projekt Virus video (2008)?

MB: Chciałem, aby Virus video stało się formułą spotkań, platformą wymiany między środowiskami akademickimi a artystami. Chciałem zawsze tworzyć żywe społeczeństwo, a ideałem dla mnie były kolektywy, grupy artystów, gdyż jako formacje mają o wiele większe możliwości. Moim marzeniem było, aby projekt ten przekroczył sale łódzkiego Muzeum Sztuki i wyszedł na ulice ? stąd nazwa. Chodziło o wirusowe rozprzestrzenianie się i masowe działania subwersywne. Chciałem wprowadzić ideę wirusowości wideo w wymiar praktyczny, infekować treściami wideo samą rzeczywistość. W pierwszej fazie z dyrektorem Jarosławem Suchanem uzgodniliśmy tylko spotkania z artystami ? to
miał być początek, budowanie publiczności. Konkretnymi działaniami w przestrzeni chciałem zająć się w kolejnej fazie ? dysponując jakimiś finansami. Pierwsza miała być inkubacja, stworzenie środowiska, dla którego będziemy działać dalej. Nie udało się to jednak z różnych (zewnętrznych) przyczyn. Dostałem też równolegle propozycję prowadzenia Parakina w  CSW Łaźnia. Wtedy w Gdańsku miałem bardziej wyprofilowaną publiczność niż w Muzeum Sztuki
i świetne warunki, fantastyczną pomoc i obsługę. Udało mi się tam stworzyć festiwal, cykl warsztatów, oraz przez dwa lata prowadzić spotkania z artystami. Teraz myślę o projektach, które zapoczątkowałem prowadząc Galerię NT. Muszę kontynuować cykl VHS, EXE, DNA, który jest w tej chwili celem mojej wszelkiej aktywności. Wciąż prowadzę rozmowy na ten temat z EC1, gdzie mielibyśmy otrzymać lokal i wsparcie. Wciąż liczę na kontynuację współpracy z Politechniką Łódzką. Ta działalność w metamediach artystycznych jest dla mnie urzeczywistnieniem wielu idei, które nie znalazły swojego ujścia w wideo.

WK-J: Pomimo iż Twoja praktyka wyrasta z zainteresowania różnymi sztukami, pomimo iż bywasz artystą multimedialnym (np. wideo-performans), szczególnie zależy Ci na określeniu właściwego gatunku sztuki wideo. Dlaczego?
MB: Jeśli chodzi o wideo, to mamy jednak pewien problem. Przestało ono być tylko jednym narzędziem. Czym jest dziś wideo, skoro samo medium jest martwe? VHS jest martwy. Ale wideo trafiło do internetu i staje się tam główną treścią wypełniającą strony www. Wideo w komputerze stało się też interaktywne. Popularyzacja e-papieru sprawi, że wideo stanie się naturalną częścią e-prasy, która dziś jest utożsamiana jeszcze z internetem. Internet także wydaje się być jednym medium. Nie widzimy jeszcze różnic, bo nie rozwinęły się urządzenia dedykowane specyficznym formom użycia internetu. Czy jest zatem sens w epoce internetu odróżniać np. wideo od fotografii, gier czy programów komputerowych? Czy jest sens odróżniać film dokumentalny, fabularny, animację od działań artystycznych? Czy te formy nie przenikają się w dzisiejszym świecie? Krajobraz współczesny kształtują zupełnie nowe media, tylko pozornie związane ze starymi, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Wszystko opiera się dziś na sieciach komputerowych, ekranach, augmented reality. To dzisiejsze wideo jest wizualną częścią komputera i internetu. Tak więc rozmaite stare formy oczywiście przenikają się we współczesnym wideo organicznie. Dlatego, im bardziej skomplikowana struktura, tym bardziej klarownie należy ujmować konteksty źródłowe i postrzegać ich przemiany. Sztukę ustanawia kontekst i nie jest to już tylko kontekst instytucjonalny, ale medialny. Artyści sami stają się instytucjami. To nie wielkie galerie mówią, co jest, a co nie jest sztuką (one usiłują nadążać). Dlatego podkreślanie, mówienie o kontekście nadaje charakter temu, na co patrzymy. Estetyka filmu z telefonu komórkowego jest świetną kontynuacją estetyki taśm super 8. Internet jest całkowicie zapełniony tymi ?filmikami? i jak je mamy odróżnić od taśm nowego Jonasa Mekasa? Jeśli mamy patrzeć na obiekty artystyczne, powinniśmy mieć więc pewien sygnał, że to, co widzimy ma być działaniem artystycznym. Ten sygnał musimy jednak sami odczytać ? to znajomość pewnych konwencji. Możemy ją uzyskać poznając historię filmu eksperymentalnego i sztuki wideo. To z tego powodu zdecydowanie interesuje mnie budowanie pewnej odrębności formalnej dla działań artystycznych z wykorzystaniem wideo. Nie oznacza to zawsze oflagowania, czytelnego dla wszystkich oznaczenia sztuki, bo zniszczyłoby to jej subwersywny potencjał ? szczególnie sztuki wideo. Potęga takich działań jak akcje
The Yes Men polega właśnie na stopieniu sztuki ze środowiskiem medialnym, ale kiedy patrzymy na ich akcje ustanowione w kontekście artystycznym, przywrócone poniekąd do pierwotnej formy, to całość doświadczenia jest dokładnie tym, o czym tu mówię. Jest to działanie czytelne dla historyka sztuki dzięki wielu działaniom artystów takich jak Nam June Paik, Wolf Vostell, Alien Ant Farm, czy TVTV.

WK-J: Jako krytyk i teoretyk ostro formułujesz uwagi, wartościujesz, polemizujesz z autorytetami. To cię wyróżnia. Tymczasem często ubolewa się, że nie ma krytyki ani zaangażowanej pozytywnie, ani negatywnie. Że siła głosu krytycznego wygasła. Twój krytycyzm bierze się z konieczności (by nie dać się zagłuszyć), czy z poczucia nieomylności?

MB: Nie jestem wcale pewny siebie, a świadomy złożoności sytuacji, w której się znajdujemy, więc prowokuję. Czy mówiąc o zagłuszaniu, myślimy o tym szumie modlitewnych szeptów chwalących lata osiemdziesiąte? Nie dbam o to, czy spełniam czyjeś marzenia ? to jest spontaniczna forma aktywności, takiej samej jak oddychanie, a także świadomość tego, że jedynie prowadząc dialog, istnieję. Dlatego ta rozmowa (śmiech) znów skłania mnie do podjęcia trudu definiowania pewnych spraw. Na co dzień (poza Krzysztofem Jureckim) nie widzę wsparcia tych, ani innych krytyków obecnego stanu rzeczy, nie słyszę prób nawiązania dyskusji. Zajmują się sztuką tylko do szesnastej? Mają swoje zamknięte światy i nie wychodzą poza nie ? internet to ich wróg. Kiedy się spotykają w dawno nie odwiedzanej galerii, muszą coś nagle powiedzieć, więc narzekają. Nie tworzą życia artystycznego, stąd krytyka kuleje. Ja staram się uczestniczyć bardzo aktywnie we wszystkich artystycznych formach wymiany myśli, aby spotykać autentyczne postawy. Lokalnie, niestety, nie ma ich zbyt wiele. W skali świata mamy zawsze pewne trendy: np. jest wciąż wiele osób wierzących w ?prawdę medium?, posługujących się estetyką glitch, tworzących rozmaite circuit bendings. To wciąż najsilniejsza postawa w sztuce mediów. Wielu artystów poszukuje prawd naukowych osiąganych za pomocą sztuki. Dla mnie sztuka jest sztuczna (Art is Artificial), a więc wideo cyfrowe jest wspaniałym narzędziem wypowiedzi, które jednak nie posiada żadnej własnej cechy, gdyż samo jest ciągiem informacji, a wypowiedź jest tak formułowana, jak tego chcemy. Możemy zastosować rozmaite formaty kompresji, rozmaite ingerencje w podstawową strukturę plików binarnych, jednak zawsze otrzymujemy obraz, który możemy traktować jako efekt (czy też: d-effect). Dla opisania tej sytuacji stworzyłem pojęcie Fake Art i szukam sztuki opierającej się na świadomym udawaniu, na symulowaniu, oszukiwaniu, podrabianiu estetyki innych mediów. Doskonały przykład to Magnetic Movie autorstwa Semiconductor. Aby ukazać niewidzialne pola magnetyczne zastosowano zaawansowaną obróbkę wideo. Kto z tych krytyków wie ? chociaż ogólnie ? o czym mówię?

WK-J: Ja też nie, nie o wszystkim. Ale dowiem się (śmiech). Spośród Twoich uwag krytycznych, szczególnie zaciekawił mnie Twój stosunek do wideomalarstwa. Owszem, sam termin jest niefortunny, ale sztuka interesująca (myślę głównie o Dominiku Lejmanie). Czy nie przesadzasz mówiąc, że to ?wskrzeszanie malarskiego trupa?? Ja widzę to inaczej: to nie koegzystencja mediów, tu jedno medium nie ma być wehikułem dla drugiego, tu nie wideo ?ciągnie? malarstwo, to praktyka transmedialna. Czyli: niektórzy artyści tworzą dziś ?poza? medium, nie interesuje ich tożsamość medium (Ciebie akurat tak). U Lejmana odniesienie do malarstwa jest tożsame z jego przekroczeniem; zasadnicze jest to, że nie polega ono na unieważnieniu malarstwa, pozostaje ono istotne w warstwie konceptualnej. Nie sądzisz?

MB: To dość stara sprawa. Wypowiadałem się wiele razy na ten temat. Nie chodzi o Lejmana. To była krytyka kuratorów, nie artystów. Jeśli pomyślimy o problemach, jakie stawia przed wideo stale rozwijająca się sytuacja medialna, to dostrzeżemy, że wideomalarstwo jest prostą drogą do ramek wideo stawianych na biurku z leniwie sunącymi przez ekran obrazkami, zdjęciami rodzinnymi itp. Malarstwo ma inny od wideo zakres problemów, który w te ramki da się wcisnąć. Ostatnio zastanawiam się nad osadzeniem różnych form działań artystycznych w trzech osiach. Pierwszą jest oś koloru-światła-płaszczyzny (malarstwo, fotografia); drugą osią jest oś narracji linearnej (tego już nie ma w malarstwie ? może to być najwyżej płaszczyzna historii dodanej, np. action painting, ale to raczej warstwa performance?u, którą można odnaleźć na trzeciej osi); trzecią jest oś bazy danych (tutaj pojawiają się aspekty interaktywności i performatywności). Interaktywność możemy podzielić na personalną (gra komputerowa), oraz performatywną (widżej korzystając z systemów interaktywnych tworzy specyficznie
rozumiany wideo-performans). Zazwyczaj w kontakcie publicznym z interaktywnym dziełem sztuki ktoś podejmuje się tego kontaktu wchodząc w jeden układ z dziełem, przez co jego ciało staje się częścią pracy i interaktor wykonuje wtedy pewne działanie, jest to swego rodzaju performance. Malarstwo chociażby w tym prostym kontekście odbieram jako zmysłowy powrót do przedmiotu pozbawionego wymiaru czasu i interakcji, drogę odwrotną od postulowanego przeze mnie intelektualnego Fake Art. Malarstwo jest desperacką obroną tradycyjnych kategorii estetycznych, które są jednymi z wielu sposobów uprawiania refleksji. Metodologia badań nad malarstwem bez stosownych aplikacji nie nadaje się przecież do badania współczesnej sztuki. Wideomalarstwo jako kategoria (nie mówię o ciekawych pracach Lejmana) wynika z lęku przed nowym, nienazwanym. Wynika z merkantylnego nastawienia na więź z rynkiem sztuki, który reaguje na świat wolniej niż Watykan.

WK-J: Performatywizm to dziś zagadnienie numer 1. Jest też treścią Twojej akcji Re:miniscencje. Posługujesz się klasycznym pojęciem performance?u: cielesna współobecność widza i performera, ?tu i teraz?, wymiana energii. A jak rozumiesz performatywność? Moim zdaniem, idąc za Austinowskim źródłem, trzeba spodziewać się jakiejś przemiany, przekształcenia czegoś w coś innego (jak aktu mowy w działanie). A są performance (ale marne) ? jak pisze Peggy Phelan ? w których się nic nie wydarza? Performatywność jest kategorią szerszą. Co więc wydarzyło się na Re:miniscencjach (2011)?

MB: Re:miniscencje to była sytuacja, w której podążałem od scenariusza do chaotycznego obcowania z materią. Performatywność, o którą pytasz, narastała. Jednak to był wideo-performans w tym właśnie sensie, o którym mówi-
łem przy okazji opisu interaktywności w działaniu widżeja. Przedmiotem nie było moje ciało, ale działanie komputera. Zaczynałem od dość ambientowych dźwięków, medytacyjnych i wyreżyserowanych sekwencji preparów audio-wizualnych, odtwarzanych płynnie, wielowarstwowo, ale harmonijnie. Następnie, po wprowadzeniu zapowiadającego zgrzytu, który również był wyreżyserowany, podą-
żałem ku coraz większej spontaniczności, co w trzeciej części doprowadziło do tego, że momentami traciłem panowanie nad działaniem komputera, który dostawał coraz większe porcje informacji do przeliczenia, słychać było specyficzne pętle, zwolnienia i zawieszenia obrazu lub dźwięku, chciałem zwrócić uwagę na związek między komputerem a umysłem, na sprzężenie zwrotne między stanem umysłu, a działaniem systemu. Chodziło o stworzenie, oczywiście symulowanej, sztucznej i kontrolowanej sytuacji dla zaistnienia tego chaosu. Fake art wyklucza przecież tradycyjne rozumienie performance. Nie chciałbym zostawić publiczności z zawieszonym komputerem ? wolałem zostawić ich z odtwarzaną w przód i w tył pętlą śląskiej piosenki nagranej w taksówce podczas deszczu malującego na szybie kolorowe wideoobrazy (śmiech).

WK-J: Ironia jest dobra na wszystko… Bardzo dziękuję za rozmowę.

About affective bioart

http://michalbrzezinski.org

Discussion

No comments yet.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

postvideoart

Top Clicks

  • None

RSS transspecies art

  • An error has occurred; the feed is probably down. Try again later.
%d bloggers like this: